Viggo kristjansson: cierpkie problemy z kolanem zatrzymują gwiazdę hc erlangen
Kibice HC Erlangen z niepokojem czekają na powrót Viggo Kristjanssona, kluczowego gracza zespołu. Islandzki rozgrywający, lider strzelców i asystent, wycofał się z gry na początku kwietnia i zdradził, że jego kontuzja jest poważniejsza, niż pierwotnie sądzono.
Ból po starciu z reprezentacją szwecji
Kristjansson, który w minionym sezonie zdobył 137 bramek i zanotował 49 asyst, ostatni mecz w barwach Erlangen rozegrał 29 marca przeciwko Frisch Auf Göppingen. Już po towarzyskim spotkaniu z reprezentacją Szwecji sygnalizował problemy, ale wówczas nikt nie przypuszczał, że wykluczą go z gry na tak długi czas. „Zagrałem tylko jeden mecz po spotkaniu z Szwecją, a potem już nie. Trudno powiedzieć, kiedy wrócę” – przyznał Islandczyk w rozmowie z portalem Handkastid.
Bänderprobleme im Knie, jak sam określił swoją dolegliwość, sprawiają, że powrót do gry może się przeciągnąć. „To problemy z więzadłami w kolanie, a to wymaga czasu. Może miną dwa tygodnie, a może i więcej.” Słowa Kristjanssona nie napawają optymizmem w kontekście walki o utrzymanie w Bundeslidze.

Kluczowe mecze na horyzoncie
HC Erlangen znajduje się w trudnej sytuacji. Zaledwie pięć punktów dzieli ich od strefy spadkowej, a przed nimi czekają kluczowe pojedynki. Już w najbliższą niedzielę zespół z Frankonii zmierzy się z VfL Gummersbach, a następnie rozpocznie się przerwa na mecze reprezentacyjne. Optymistyczny scenariusz zakłada, że Kristjansson zdąży wrócić do gry w decydujących spotkaniach z Werderem Brema (23 maja) i Bergischem HC (29 maja). Nie można jednak zapominać o wyjazdowym meczu z Wetzlarem. Każdy punkt jest teraz na wagę złota.
W obliczu tak poważnej kontuzji kluczowego zawodnika, sztab trenerski HC Erlangen musi znaleźć sposób na zminimalizowanie strat i zapewnienie zespołowi stabilizacji. Powrót Viggo Kristjanssona, bez wątpienia, doda drużynie sił i pewności siebie, ale czekają ich trudne tygodnie bez jego wsparcia. Czy Erlangen zdoła utrzymać się w Bundeslidze bez swojego lidera? To pytanie, które spędza sen z powiek kibicom z Frankonii.