sport

Sensacja w monako! martí na podium, ticktum w centrum kontrowersji

Pepe Martí, hiszpański debiutant, dokonał niemożliwego – wjechał na podium Formuły E w Monako! To historyczny moment dla hiszpańskiej reprezentacji w elektrycznym cyklu wyścigowym, ale triumf ten przyćmiony został przez kontrowersyjną sytuację z udziałem jego partnera z zespołu, Dana Ticktuma.

Wyścig pełen zwrotów akcji

Hiszpan, startując z 16. pozycji, wykazał się niesamowitą determinacją i umiejętnościami, by wspiąć się na piąte miejsce. Jednak prawdziwa sensacja zaczęła się w końcowych metrach wyścigu. Ticktum, startujący z pierwszego miejsca, w zaciętej walce o trzecie miejsce z Antonio Felixem Da Costa, dopuścił się nielegalnego manewru – dwukrotnej zmiany kierunku jazdy, co skutkowało karą i przesunięciem go w tył stawki. To otworzyło drogę Martíemu na podium!

Martí, jako pierwszy Hiszpan od 12 lat, wspiął się na najwyższy stopień podium w Formule E. Jego reakcja po przekroczeniu linii mety była mieszanką niedowierzania i euforii: „Jestem w szoku! Nie spodziewałem się tego. Byłem zadowolony z czwartego miejsca, a teraz… to prawie jak sen!”

Wygraną w E-Prix Monako zgarnął Nick de Vries (Mahindra), który w strategicznie zrealizowanym wyścigu pokonał Mitcha Evansa (Jaguar) i, wbrew wszelkim przewidywaniom, Dana Ticktuma. Da Costa próbował zaskoczyć rywali, używając trybu ataku przed pit stopem, ale jego plan nie wypalił.

Ale to nie wszystko. W Porsche doszło do dramatycznego incydentu – Pascal Wehrlein został potrącony przez swojego partnera z zespołu, co skutecznie wyeliminowało go z walki o punkty. Podobnie niefortunnie potoczył się wyścig dla Antonio Felixa Da Costa i obu bolidów Nissana, w tym mistrza świata Olivera Rowlanda.

Kto zawodził, kto błyszczał?

Kto zawodził, kto błyszczał?

Poza triumfem de Vriesa i sensacyjnym wynikiem Martíego, należy odnotować solidny występ Felipe Drugovicha (Andretti) oraz Sebastiana Buemiego (Envision), którzy zajęli odpowiednio piąte i szóste miejsce. Z kolei Mortara, drugi w klasyfikacji generalnej, nie zdobył żadnych punktów, co znacząco komplikuje jego szanse na tytuł mistrzowski.

Jutro czeka nas kolejna odsłona emocji w Monako. Tym razem nie będzie już systemu pit boost, ale za to kierowcy będą mieli do dyspozycji dwie możliwości użycia trybu ataku podczas wyścigu. Czy Fernando Alonso, obecny na trybunach jako gość, będzie miał okazję podziwiać kolejne widowisko?

Wyścig w Monako pokazał, że Formuła E to nie tylko elektryczne bolidy, ale przede wszystkim walka, strategia i emocje. A historia z Ticktumem na pewno zapamiętana zostanie przez długi czas jako przykład tego, jak jeden błąd może zniweczyć szanse na sukces.