Kryzys medalowy w niemieckim sporcie: nowe prawo ma odwrócić trend?
Niemiecki Sport stoi u progu transformacji. W cieniu rozczarowujących wyników na ostatnich Igrzyskach Olimpijskich i Paraolimpijskich, rządzący z nadzieją wskazują na nowe prawo wspierające Sport, które ma przywrócić krajowi pozycję lidera na arenie międzynarodowej. Jednak walka o wpływy i kształt reformy trwa w najlepsze, angażując polityków, związki sportowe i samych zawodników.
Niezadowolenie prezydenta dosb: brak równowagi sił?
Otto Fricke, prezydent Niemieckiego Związku Sportu Olimpijskiego (DOSB), otwarcie wyraża swoje obawy dotyczące relacji między polityką a sportem na najwyższym poziomie. Jak podkreśla, brak jest „wzajemnego szacunku” między tymi dwoma światami. Rząd chce przejąć kontrolę nad finansowaniem, co budzi silny opór ze strony środowiska sportowego.
Propozycja rządu, dotycząca przeznaczenia prawie 350 milionów euro na wsparcie sportu, spotyka się z mieszanymi reakcjami. Choć kwota jest znaczna, to wyniki sportowe w ostatnich latach często pozostają poniżej oczekiwań. Nowe prawo ma na celu zwiększenie efektywności, transparentności i przewidywalności w rozdział środków, co w efekcie ma poprawić konkurencyjność niemieckiego sportu na arenie międzynarodowej, a także przygotować kraj do przyszłych kandydatur na Igrzyska Olimpijskie.

Klucz do reformy: niezależna agencja wsparcia sportu
Sercem proponowanych zmian jest utworzenie niezależnej agencji wsparcia sportu, która od przyszłego roku ma samodzielnie decydować o alokacji środków finansowych. Zgodnie z planami, agencja ma operować w oparciu o model brytyjski (UK Sport), stawiając na redukcję biurokracji i maksymalne skupienie się na osiąganiu sukcesów. Powstać ma jako fundacja, nadzorowana przez radę nadzorczą.
Jednak to właśnie skład tej rady jest źródłem największych sporów. Rząd proponuje, aby sześciu członków rady pochodziło z kręgów politycznych, a tylko trzech z DOSB, co budzi obawy o brak realnego wpływu środowiska sportowego na decyzje. Jak stwierdził Fricke, „nie możemy dopuścić do sytuacji, w której Sport będzie zdominowany przez państwo”.

Walka o lokalizację i głos zawodników
Kolejnym punktem spornym jest wybór siedziby agencji. Minister sportu, Christiane Schenderlein, preferuje Lipsk, swój rodzinny kraj. Z kolei DOSB opowiada się za Frankfurtem nad Menem, argumentując, że bliskość siedziby centrali związku ułatwiłaby współpracę. Ta decyzja, podjęta bez wcześniejszych konsultacji z DOSB, spotkała się z krytyką.
Niepokojący jest również brak silnej reprezentacji zawodników w strukturach agencji. Johannes Herber, dyrektor generalny stowarzyszenia Athleten Deutschland, krytykuje brak gwarancji udziału zawodników w radzie fundacji, ograniczając ich rolę do roli doradców. Jak podkreśla, „sygnał, który wysyłamy, jest jasny: chcemy decydować o losach sportowców, ale nie chcemy z nimi rozmawiać”.
Przebieg legislacji pozostaje niepewny. Po zatwierdzeniu przez gabinet, projekt trafi do Bundesratu i Bundestagu, gdzie DOSB będzie dążył do uzyskania dodatkowych ustępstw. Wsparcie dla reformy wyraził m.in. premier Bawarii, Markus Söder, podkreślając potrzebę „jak największej swobody decyzji dla związków sportowych”. Realne wprowadzenie prawa i jego efekty, według wszystkich zaangażowanych stron, będą widoczne dopiero za kilka lat.