Francja zmiażdżyła niemcy, ale doué odmienił grę!

Filadelfia wstrzymała oddech, a niemieccy komentatorzy musieli przełknąć gorzką pigułkę – Francja pokonała Niemcy, choć z trudem. A klucz do zwycięstwa, wbrew oczekiwaniom, nie tkwił w gwiazdach zespołu Deschampsa, lecz na ławce rezerwowych.

Przegrzany plac i urzędnicza arbitralność

Przegrzany plac i urzędnicza arbitralność

Mecz, rozegrany w upale kalifornijskiego lata, przypominał raczej próbę wytrzymałości niż widowisko piłkarskie. Temperatury oscylujące wokół 38 stopni Celsjusza sprawiły, że piłka kleiła się do butów, a ruchy zawodników były powolne i wymuszone. Dodatkowo, decyzje sędziego Ilgiza Tantasheva, który najwyraźniej nie radził sobie z upałem, pozostawiały wiele do życzenia. Brak czerwieni dla Cubasa, który bezczelnie potrącił Mbappé, to już skandal. VAR również zdawał się być ślepy.

Paragwajczycy, choć z trudem, stawiali opór, tworząc mur, który przez długi czas był nie do przebicia. Mbappé otworzył wynik z rzutu karnego, ale to dopiero wejście na boisko Steve'a Doué odmieniło losy spotkania.

Rewelacyjny Doué odwrócił losy meczu. Zawodnik PSG, który wcześniej stracił miejsce w wyjściowym składzie na rzecz Barcoli, wniósł świeżość i energię do gry Francji. Sfaulował go Cubas, co dało Francji rzut karny. Potem, swoją zwinnością, zdezorientował obronę Paragwaju.

Ta Francja to prawdziwy tygiel talentów. Dembélé błyszczał w jednym meczu, Olise w innym, a dziś bohaterem został Doué. Deschamps potrafi wyciągać asy z rękawa, a to czyni jego zespół niezwykle nieprzewidywalnym.

Mecz nie był łatwy, a Paragwaj pokazał, że potrafi zaskoczyć. Mieli swoje szanse, szczególnie w końcówce, ale brakowało im skuteczności. Bramkarz Paragwaju, Orlando Gill, był bohaterem swojej drużyny, wykonując kilka fenomenalnych interwencji, w tym podwójną obronę przed Mbappé w końcówce spotkania.

Kylian Mbappé, w swoim stylu, dołączył do Leo Messiego w wyścigu o koronę króla strzelców mundialu, zdobywając siódme trafienie. Ich rywalizacja zapowiada się na epicką. Obaj mogą stanąć naprzeciwko siebie w finale, co uczyniłoby z tego turnieju prawdziwą ucztę dla fanów piłki nożnej.

I choć Amerykanie zorganizowali niezłe show z okazji 250. rocznicy niepodległości, z fajerwerkami, koncertem The Roots i przelotem myśliwców, to prawdziwą emocją na trybunach było napięcie sportowe. Pamiętajmy jednak, że piękny spektakl to jedno, a zdrowie zawodników to drugie. Gra w takich warunkach to ryzyko, a sędzia Tantashev i organizatorzy zlekceważyli ten fakt, narażając piłkarzy na poważne problemy.