Alessandro Diamanti o debiucie w Cesenie: „W Australii byłem królem, ale włoski futbol… wymaga zdrowej szaleństwa”

Alessandro Diamanti, legenda włoskiego futbolu, rozpoczyna nową przygodę jako trener Ceseny. W wywiadzie dla „Corriere dello Sport” opowiada o swojej filozofii, inspiracjach i oczekiwaniach związanych z nowym etapem kariery.

O szaleństwie i pasji

Tytuł jego pracy na Coverciano mówi wszystko: „Zdrowe szaleństwo Alessandro Diamantiego” to, jak sam definiuje, „potrzeba każdego profesjonalisty, by wyrażać poprzez grę pasję, która doprowadziła go do tego poziomu”. Jego kariera, rozpoczęta w Prato, przetoczyła się przez Serie A, Anglię, Chiny i Australię, a teraz prowadzi go na ławkę trenerską. Przygotowuje się do debiutu z Ceseną, z „odwagą, by utrzymać przy życiu pasję w kontekście, który ma tendencję do jej gaszenia”.

„Jeśli ktoś pracuje w pozytywnym środowisku z właściwym nastawieniem, zabawa i pasja robią różnicę. Technikę i taktykę uczy każdy, trzeba być w to zaangażowany” – podkreśla Diamanti.

O wyborze Ceseny

O wyborze Ceseny

Czy to Cesena doprowadziła go do szaleństwa? „Niech o to pyta mnie. Miałem inne możliwości, więc wielu chciało zrobić to szaleństwo”. Jako piłkarz przeszedł długą drogę, by być gotowym na Serie A. Teraz przyspiesza ten proces. „Od 1989 roku jestem na boiskach piłkarskich, przeszedłem przez wszystkie kategorie na całym świecie. I dużo się uczę, jestem ciekawski. Z młodzieżą – nie tylko w piłce nożnej – zawsze jest sceptycyzm. Grałem z młodym Verrattim, był dojrzalszy od wielu starszych zawodników”.

Inspiracje i lekcje

Inspiracje i lekcje

Diamanti czerpie inspirację od najlepszych trenerów: „Studiowałem Guardiolę, Ancelottiego, Kloppa, jednych z najlepszych. Relacja z człowiekiem jest najważniejsza, w każdej pracy. Środowisko piłkarskie jest bezwzględne i odbiera człowieczeństwo, trzeba je bronić i pielęgnować. I to piłkarze ratują życie trenerom”.

Przyznaje, że rok temu istniała możliwość pracy z Guardiolą, ale on podjął inne decyzje. „Ale to była wspaniała satysfakcja być z nim i uczyć się od niego”. W Cesenie złote strony kariery napisał Paolone Bisoli, który był również jego nauczycielem w Prato. „Tak, był jednym z 2-3, którzy dali mi impuls, być może pierwszym: dał mi pewność siebie i pomógł zrozumieć, co to znaczy być profesjonalistą”.

O taktyce i motywacji

O taktyce i motywacji

„Więcej motywacji tworzymy, tym wyższe mogą być wyniki” – napisał. Nauczył się tego od Bisoliego? „Byłem kapitanem, zawsze pociągałem za sobą drużyny, biorąc odpowiedzialność. Trzeba nacisnąć odpowiednie przyciski u zawodników, nawet jeśli motywację powinni mieć od siebie, skoro robimy pracę, o której marzyliśmy jako dzieci”.

„Bardzo zmieniam taktykę, lubię agresywny i ofensywny futbol. To nie kwestia ustawień, których już nie ma, ale zasad”. W ubiegłym sezonie najbardziej odważne zespoły i trenerzy w Serie B odnieśli sukces. „Zawsze byłem wojownikiem i fantastą, odwaga nigdy nie może zawieść: ci, którzy jej nie mają, ze mną nie grają”.

O technologii i intuicji

O technologii i intuicji

W swojej pracy pisze o technologii: „Nie zastąpiła ona zdolności trenera do interpretowania emocji”. „Jak mówiła moja babcia: wszystko się przydaje. Wszystko pomaga, ale na końcu trzeba zaufać swojemu instynktowi, swojemu oku. Dane mogą pomóc, ale to odczucia zmieniają wszystko”. Podkreśla: „Zdrowe szaleństwo to struktura, która uwalnia pasję, nie dusi ją”. „Futbol ma tendencję do zamykania w klatce. Ja nie w pełni cieszyłem się karierą, bo przywykłem do pewnych.